Generate Your Own Glitter Graphics @ GlitterYourWay.com - Image hosted by ImageShack.us Generate Your Own Glitter Graphics @ GlitterYourWay.com - Image hosted by ImageShack.us

NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » JA I ON » ZABÓJSTWO Z SYMPATII

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

ZABÓJSTWO Z SYMPATII

  
Tabaluga71
28.03.2008 12:00:40
poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)



Grupa: Administrator 

Posty: 2686 #90090
Od: 2008-2-14
Przed salą 203 w Warszawskim Sądzie Okręgowym trwa pełne napięcia oczekiwanie. Jeden z sędziów spóźnia się. Jest godzina 9.30. Ludzi zebranych pod salą krępuje wspólne oczekiwanie. Rudowłosa kobieta około trzydziestki szepcze coś do ucha towarzyszącemu jej mężczyźnie. Młoda blondynka nerwowo otwiera i zamyka torebkę. Siedzące na ławce starsze małżeństwo cicho rozmawia z adwokatem. Gdy na korytarzu rozlegają się kroki, wszyscy milkną. Policjant prowadzi mężczyznę w szarym garniturze. Skute ręce, opadające na czoło półdługie włosy, spod których błyskają złote oprawki okularów. To Arkadiusz B., niedoszły mąż Edyty, której rodzice czekają przed salą, a także były mąż rudowłosej 30-latki i dawny kochanek blondynki. Rzuca kobietom krótkie spojrzenie i wchodzi do sali z szerokim uśmiechem, którego nikt nie odwzajemnia. Jest oskarżony o oszustwo finansowe oraz porwanie i zamordowanie Edyty W. Ostatni zarzut pochodzi z paragrafu 148 kk. Grozi za to dożywocie.

EDYTA CZEKA NA MIŁOŚĆ
Kiedy Edyta W. poznaje Arkadiusza B. we wrześniu 2005 roku, ma 31 lat. Szatynka przy kości o przeciętnej urodzie, włosy spięte w kitkę. Pracuje jako księgowa, mieszka sama we własnej kawalerce w Ząbkach pod Warszawą. Ma samochód – zadbanego volkswagena polo. Dobrze zarabia, nie żałuje pieniędzy na ciuchy, bywa w dobrych restauracjach. Pomaga finansowo rodzicom, którzy mieszkają w Łowiczu. Pracuje intensywnie, jest ambitna. Twarda w biznesie. Szef jej ufa, bo pierwsza wyczuwa, z kim warto robić interes. Ma spore grono znajomych, ale nie ma tego jedynego. Edyta coraz bardziej niecierpliwie czeka na miłość – chciałaby wyjść już za mąż, jak siostra, i założyć rodzinę. Jej poprzednie związki nie były na tyle poważne, by przedstawić partnera matce. „Edyta była racjonalna, samodzielna i niezależna finansowo. Pragnęła tylko męża i dzieci – opowiada Wioletta, jej wieloletnia przyjaciółka. – Wiedziała, że swojego partnera poznałam przez serwis sympatia. pl. Rozmawiałyśmy sporo na ten temat i w końcu poprosiła mnie o pomoc w założeniu własnego profilu.” Na ogłoszenie Edyty odpowiada m.in. Arkadiusz B. Pisze do niej 13 września 2005 roku, że jest na służbowej delegacji w Szczecinie i nudzi mu się.

WSZYSTKIE KOBIETY ARKA
Arkadiusz B., rocznik ‘77, jest jedynakiem. Kiedy poznaje Edytę, ma 28 lat i mieszka z matką (rodzice są rozwiedzeni) w 48-metrowym mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Kończy studia licencjackie na kierunku administracja publiczna. W opinii koleżanki, Anny B., z którą łączyła go intymna zażyłość (to ta zdenerwowana blondynka spod sali sądowej), jest inteligentny i błyskotliwy. „Zauroczył mnie swoją czułością, prawił mi komplementy. Sprawiał wrażenie dobrze wychowanego” – opowiadała przed sądem. Arek mówił Annie, że jego ojciec – właściciel firmy budowlanej działającej w Niemczech i USA, oraz mama lekarka są kochającym się małżeństwem mieszkającym w domku na osiedlu wybudowanym przez firmę ojca. Znajomym ze studiów przedstawiał się jako wnuk Stanisława Barei, reżysera kultowego „Misia”. Chociaż pod uczelnię podjeżdżał brudnym polonezem, na Annie sprawiał wrażenie osoby zamożnej. Miał już wówczas za sobą małżeństwo z Ewą, które zakończyło się rozwodem w 2001 roku. Oficjalny powód: niezgodność charakterów. „To był mój drugi poważny związek, Arkadiusz oczarował mnie” – zeznała podczas procesu rudowłosa Ewa. Czar prysł po pół roku wspólnego życia w mieszkaniu teściowej.

GDZIE BYŁAŚ DO TEJ PORY?
Przez pierwszy tydzień wirtualnej znajomości Edyta i Arek „obwąchują się” na gadu-gadu. Młodszy o trzy lata mężczyzna sprawia dobre wrażenie. Nie składa dwuznacznych propozycji. Pisze, że od roku prowadzi z kolegami firmę, a biznes idzie świetnie, chociaż wymaga sporo pracy. Kto jak kto, ale Edyta, skrupulatna księgowa, która do wszystkiego doszła w życiu sama, potrafi to zrozumieć. Przedsiębiorczość mężczyzny musiała zrobić na niej nawet większe wrażenie niż fakt, że tradycyjnie już podał się za wnuka Barei. Umawiają się w ciepły, jesienny dzień. Spacer po Kępie Potockiej trwa cztery godziny. „Wreszcie jakiś normalny chłopak z poważnym podejściem do życia. Bardzo lubi dzieci i chciałby mieć swoje” – Edyta relacjonuje randkę przyjaciółce na gg. Po drugim spotkaniu znajomość nabiera błyskawicznego tempa. Edyta znajduje w kieszeni kartkę z napisem „Kocham cię”. Zaprasza Arka do siebie na obiad. Chłopak przynosi wino, które – jak twierdzi – sam butelkował w winnicy we Włoszech, gdzie mieszkają jego rodzice i siostra. W takiej atmosferze słowa gwiazdeczko, słoneczko, jakimi karmi ukochaną, brzmią naturalnie. Edyta jest spragniona komplementów, promienieje, gdy słyszy: „Gdzie byłaś do tej pory, że cię nie znałem?”, „Uwielbiam twój uśmiech.”

JUŻ MI NIOSĄ SUKNIĘ Z WELONEM
Edyta i Arek spotykają się w restauracjach, spacerują po Starówce – robią to, co setki innych zakochanych par. No, może tylko nie widują sie w szerszym gronie wśród znajomych. Arek w weekendy studiuje, a w pozostałe dni najczęściej wyjeżdża służbowo lub ma spotkania z klientami. Edyta nie wie, że mieszka z matką, więc gdy słyszy, że chciałby budzić się przy niej i troszczyć się o nią codziennie – uznaje, że propozycja wspólnego zamieszkania brzmi sensownie. Będą mogli spędzać razem więcej czasu. „Czy przypadkiem nie wypowiedziałaś życzenia o królewiczu?” – pyta na gg Wioletta, zdziwiona sprinterskim tempem znajomości. Minęły dwa tygodnie, od kiedy jej przyjaciółka spotkała Arka. Tydzeń później Edyta jest już pewna, że czekała na niego całe życie. Zawiesza swoją stronę na serwisie randkowym. Koleżankom i znajomym w pracy mówi, że jest zakochana, a w grudniu bierze ślub. Opowiada o tym rodzicom. „Dziecko, czemu tak szybko? – dopytuje zaskoczona matka, gdy córka dzwoni do niej. Wieczorem 10 listopada 2005 roku Edyta jedzie pierwszy raz odwiedzić Arkadiusza w mieszkaniu, do którego zaprosił ją na kolację. Opowiada o tym koleżankom. Tego dnia jest widziana po raz ostatni. Do dziś nie dała znaku życia. Nie znaleziono jej ciała ani, co wkrótce wyszło na jaw, pożyczonych Arkowi 75 tys. zł.

BIZNES ŻYCIA: TERAZ ALBO NIGDY
„Do Edyty nie docierały żadne argumenty. Były natychmiast zbijane zapewnieniami Arkadiusza B. o tym, że spotkał tę jedyną, najwspanialszą”– podsumowuje Wioletta, która próbowała sprowadzić zakochaną koleżankę na ziemię. Sama zresztą zgodziła się pożyczyć jej 2 tys. zł. Wiedziała, że Edyta chce przekazać chłopakowi dużą sumę i sugerowała sporządzenie weksla jako zabezpiecznia. Tak racjonalna do tej pory koleżanka nie przyjmowała jednak rad do wiadomości. „Mówiła, że mu ufa i że wszystko będzie dobrze – opowiada Wioletta. – To wyglądało jak przemyślana manipulacja. Najpierw Arkadiusz sugerował, że musi tyle pracować, bo chce zapewnić Edysi wspaniałe życie. Potem, że nadarza się wyjątkowa okazja.” Tą okazją było sprowadzenie sprzętu komputerowego z Niemiec. Dzięki zyskom mogliby razem kupić większe mieszkanie, bo w kawalerce Edyty Arek czuł się źle. O sobie opowiadał, że mieszka na stu sześćdziesięciu metrach z chorą ciotką, którą się opiekuje – to dlatego nigdy nie zapraszał ukochanej do domu. Wyznał też Edycie, że jego finansowym wspólnikiem w interesach będzie była dziewczyna – Ania. Zadbał, by w ręce Edyty wpadło jej atrakcyjne zdjęcie. Potem w zagadkowy sposób do skrzynki Edyty trafi ł mail, w którym ta sama Ania pisała, że zrobi wszystko, by odzyskać Arka. Edyta jest zrozpaczona i zazdrosna. Boi się, że straci miłość swego życia. Podejmuje walkę: w ramach ratowania związku zdobędzie dla Arka pieniądze, tak by obszedł się bez pomocy byłej dziewczyny. Zaciąga dwa kredyty w bankach, pożycza pieniądze od znajomych i siostry. W związku ze ślubnymi planami wyciąga z Urzędu Stanu Cywilnego swój akt urodzenia i przymierza białe suknie.

KAMELEON Z CZTEREMA KONTAMI
W feralnym dniu, kiedy Edyta zaginęła, Arek zadzwonił do niej, że zgodnie z planem wraca z Kostrzynia ze sprzętem. W śledztwie sprawdzono ten wątek. Okazało się, że chłopak nigdzie nie wyjeżdżał – w tym czasie odbierał telefony przez warszawskie nadajniki sieci komórkowej. List od Ani napisał i wysłał do Edyty sam – znaleziono go w jego komputerze. „Trudno będzie udowodnić, że był jakiś interes ze sprzętem komputerowym. Arkadiusz nie ma rodziny we Włoszech ani nie jest wnukiem Stanisława Barei. Mówił to, by robić wrażenie na kobietach. Jego mama pracuje w szpitalu, ale nie jako lekarka. Miała problemy finansowe, jej mieszkanie było zadłużone. Arkadiusz B. ma skłonności do wybujałej wyobraźni – mówi jego obrońca, mecenas Zbigniew Jewdokin. – Ale na tej podstawie nie można wysnuwać wniosku, że jest zabójcą.” Kim więc jest? Z analizy komputera Arkadiusza B. wynika, że przez Internet rozmawiał z około 150 kobietami, chętnie wdając się w erotyczne pogaduszki na seksualnych chatach. Na samym tylko gg miał trzy nicki (Attila, Mati i Ania), a w chwili zatrzymania – cztery numery komórek i kilka kont bankowych, niemal pustych. Według byłej żony, Arkadiusz B. to nałogowy kłamca tworzący za każdym razem inny świat na potrzeby różnych znajomości. W opinii policjantów prowadzących śledztwo potrafi zmienić osobowość na taką, jakiej się od niego oczekuje. Gdy spotkał Edytę, bez trudu ucieleśnił jej wyobrażenia o miłości życia. W rzeczywistości nigdzie wówczas nie pracował. Najdłużej, bo cztery lata, był kierowcą w firmie komputerowej. „Odniosłam wrażenie, że Edyta nie chciała wnikać w szczegóły dotyczące Arkadiusza, żeby go nie wystraszyć swoją dociekliwością” – opowiada Wioletta, która wielokrotnie prosiła przyjaciółkę, by przedstawiła jej chłopaka. Bez skutku. Edyta nie potrafi ła też podać nazwy jego firmy ani adresu zamieszkania.

KOCHAM CIĘ, KOCHANIE MOJE
Arkadiusz B. został aresztowany, gdy ekspertyza Zakładu Medycyny Sądowej potwierdziła, że krew znaleziona w łazience w wynajętym przez niego mieszkaniu należy do Edyty. 10 listopada Edyta, jak zawsze o ósmej rano, wyjeżdża do pracy. O godzinie 15 ze służbowego komputera wysyła B. ostatnią wiadomość: „Kocham Cię kochanie moje najmocniej na świecie” powtórzoną pięciokrotnie. Przed godziną 17 rozmawia z kolegą przez telefon, mówi, że jedzie do chłopaka uczcić zakończenie jego biznesu. Po weekendzie nie zjawia się w pracy. Jej telefon milczy. Pięć dni później rodzina Edyty zgłasza zaginięcie. Przesłuchiwany Arkadiusz podaje dwie wersje na temat miejsca, w którym ostatnio się widzieli. W końcu mówi, że pokłócili się i rozstali około ósmej wieczorem. Nie umie powiedzieć, co robił przez trzy dni po zaginięciu Edyty ani gdzie ona może być. Ostatecznie odmawia składania zeznań. Trafi a do aresztu tymczasowego, w którym do dziś przebywa. Na rozprawie (Arkadiusz nie przyznaje się do zarzutów) non stop notuje. Nie patrzy na nikogo. Co jakiś czas puka w plecy obrońcę i podaje mu zapisaną kartkę. Dopiero wtedy widać, jak mocno drży mu dłoń.

MARZENIE O KSIĘCIU
Matka i przyjaciółka zaginionej podczas rozprawy nie mogą powstrzymać łez. To sprawa bez precedensu – nie znaleziono ciała poszkodowanej. Policja przeszukała mazurską działkę oskarżonego, badano wybrzeża Wisły i Narwi. Jednym z kluczowych świadków w procesie jest była kochanka oskarżonego, Anna B. Zeznała ona, że 10 lub 11 listopada Arek przyjechał po nią do pracy volkswagenem polo, który rzekomo odzyskał za długi. Czy był to samochód Edyty? Według Anny stan materialny Arkadiusza w listopadzie 2005 roku poprawił się – chłopak chwalił się kupnem nowego mieszkania na Ursynowie. Prosił ją także o przechowanie znacznej sumy pieniędzy zwiniętych w dwa grube rulony. Twierdził, że to zyski z firmy ojca, które chciał przed nim ukryć. Adwokat oskarżonego uważa, że Arkadiusz nie miał motywu do popełnienia zbrodni, mógł przecież dogadać się z Edytą w sprawie spłaty pożyczki, nie musiał jej zabijać. Sama Edyta mogła po prostu zaginąć. „Prawie każda kobieta marzy o księciu na białym koniu, który przychodzi do niej z kwiatami i rzuca do stóp cały świat – mówi Wioletta po rozprawie. – Gdy poznałam swojego partnera przez Internet, dokładnie sprawdzałam informacje na jego temat, zanim pomyślałam o związku. Natomiast Edysia zakochała się już po drugim spotkaniu, kiedy dostała list z miłosnym wyznaniem. I to chyba przeważyło, że w tej miłości przepadła” – dodaje przyjaciółka, do dziś szczęśliwie zakochana w swoim chłopaku.

CHŁOPAK W REALU, CZYLI 7 REGUŁ BEZPIECZNEGO RANDKOWANIA W SIECI
1. Nie przeciągaj w nieskończoność wirtualnych rozmów i flirtów – jak najszybciej spotkajcie się w realu, by uniknąć ewentualnego rozczarowania. Jeśli druga osoba zwleka ze spotkaniem – potraktuj to jako poważny sygnał ostrzegawczy.
2. Umów się w miejscu publicznym, które dobrze znasz – w pubie lub klubie. Rozsądnie jest wstrzymać się chwilowo z domowymi wizytami.
3. Nie wstydź się sprawdzić, czy to, co mówi o sobie twój potencjalny partner, jest prawdą. Być może wystarczy wstukać w google nazwę firmy i jego nazwisko albo zajrzeć na portal www.nasza-klasa.pl.
4. Zwróć uwagę, czy to, co słyszysz o jego życiu podczas pierwszego spotkania, potwierdzi się na następnych. Jeśli twój luby naprawdę trenuje kick-boxing, dlaczego łapie zadyszkę po pół godzinie spaceru?
5. Zapytaj go o rodzinę, rodzeństwo, niech opowie ci, czym się zajmują i gdzie mieszkają. Może okaże się, że macie wspólnych znajomych?
6. Poznaj jego znajomych i zorganizuj spotkanie ze swoimi. Konfrontacja własnych wyobrażeń na czyjś temat z cudzymi opiniami bywa pouczająca.
7. PS Pamiętaj, nie musisz pytać świeżo poznanego chłopaka o wszystko naraz. W końcu jesteś z nim na randce, a nie na przesłuchaniu!



Katarzyna Chudyńska-Szuchnik
źródło:glamour
  
Electra15.12.2019 16:45:40
poziom 5

oczka
  
wiktoria69
29.03.2008 14:10:32
poziom 4

Grupa: Użytkownik

Posty: 238 #90806
Od: 2008-3-13
Smutna historia spragnionej miłości kobiety.Aż wiewrzyć się niechce że tacy ludzie jak ten zbir coraz częściej buszują w necie i znajdują w nim swoje ofiary.Sama mam córkę,nie wyobrażam sobie gdyby jej miałaby sie stać jakaś krzywda.Dziewczyny uważajcie na siebie i nie traktujcie znajomości internetowych zbyt poważnie.

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » JA I ON » ZABÓJSTWO Z SYMPATII

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!

randki | własny sklep internetowy | promocje | darmowe forum | sklepy | opinie, testy, oceny


BanMax.com - skuteczna reklama - wymiana bannerowa Najlepsze fora w Sieci!