Życie po wypadku
Hm,
Mój wypadek był w 2007 r.jest coraz gorzej. Kiedy doszedłem do stanu sprawności fizycznej jako takiej zająłem się prostowaniem skutków wypadku. Sprzedaliśmy budowany dom, przeprowadziliśmy się do rodzinnego miasta, rozpoczęliśmy budowę nowego w nadziei, że będzie ok.Ale jest delikatnie mówiąc słabo, nie ma kasy na zakończenie budowy jest kredyt, nie ma pracy, nie ma szans na powrót do zdrowia. Tyle chorób, że głowa mała. Uszkodzony: mózg, stopa, kręgosłup itd.Jestem facetem który nie znosi okazywania emocji i bólu, wyprowadziłem się od teściów na niedokończoną budowę.
Mam nadzieję, że rozumiecie co znaczy ból który trwa i trwa, męczarnie psychiczne, że zawiodłem mimo, że nic złego nie zrobiłem (to nie ja byłem sprawcą wypadku). Sprawa o odszkodowanie w sądzie a ja nie mam na normalne jedzenie dla dzieci. Syn urodził się rok przed wypadkiem i ma porypane dzieciństwo z ojcem który nie jest w stanie się z nim pobawić.

Tyle


  PRZEJDŹ NA FORUM